Została dodana zakładka "Poczytaj",o dalsze informacje udaj się na tę że stronę.
Do zakładki "Towarzysze",doszła możliwość o nakarmieniu dodatkowego zwierzaka.
Alfa Nesta
sobota, 7 września 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
Od Winter i Keschy C.D.
Po wszystkim,wróciliśmy do domu z dwoma nowymi smokami.
Sander leciał nad nami,obok Sorena,szła duża smoczyca o brylantowej łusce.

Przy Keschy,był mały,czarny smoczek.

-No,nareszcie masz swojego towarzysza-powiedziałam
-Tak
-Imię?-zapytrałam
-Orion-odpowiedziała
Popatrzyłam w niebo.
-Dobrze
-Soren?
-Andromeda
Uśmiechnęłam się.
w Tej chwili tęczowe akcenty na łuskach smoczycy,zmieniły kolor na głęboki granat.
-Jest piękna-powiedziałam
-Ahm-odpowiedział Sorenmiałaś rację,żeby pójść na tą polankę koło zamku
-Tam znalazłam Sander`a
Doszliśmy do obozu.
-To tu,chyba się rozstajemy-powiedziała Nesta
-No-odpowiedziałam i poszłam w stronę groty
Kescha poszła z Orionem nad wodopój,a ja sama postanowiłam się przespać.
Sander leciał nad nami,obok Sorena,szła duża smoczyca o brylantowej łusce.
Przy Keschy,był mały,czarny smoczek.
-No,nareszcie masz swojego towarzysza-powiedziałam
-Tak
-Imię?-zapytrałam
-Orion-odpowiedziała
Popatrzyłam w niebo.
-Dobrze
-Soren?
-Andromeda
Uśmiechnęłam się.
w Tej chwili tęczowe akcenty na łuskach smoczycy,zmieniły kolor na głęboki granat.
-Jest piękna-powiedziałam
-Ahm-odpowiedział Sorenmiałaś rację,żeby pójść na tą polankę koło zamku
-Tam znalazłam Sander`a
Doszliśmy do obozu.
-To tu,chyba się rozstajemy-powiedziała Nesta
-No-odpowiedziałam i poszłam w stronę groty
Kescha poszła z Orionem nad wodopój,a ja sama postanowiłam się przespać.
środa, 28 sierpnia 2013
Od Winter i Keschy -jak dołączyłyśmy
Był ciepły ranek.
Przeciągnęłam się i rozejrzałam dookoła.
Obok przebiegł zając.Najpierw,chciałam go złapać,ale po chwili się powstrzymałam.
Podeszłam do śpiącej siostry i szturchnęłam ją łapą.
C-co?-wybudziła się-już wstaję
Usiadłam obok i owinęłam ogonem łapy.
-Idziesz?-zapytałam
-Już-ziewnęła-kiedy śniadanie?-zapytała
-Na miejscu-odpowiedziałam
Wstałam i ruszyłam przez polanę.
Słońce świeciło,a promienie przebijały się przez korony drzew.
Mokra trawa zraszała łapy.
-Winter?-zapytała Kescha
-Tak?
-Czy tam są jakieś szczeniaki?
-Na pewno.Nesta ostatnio coś wspominała
-A..dostanę własnego towarzysza?
-Może kiedyś...
Kescha posmutniała.
-Chodź z drugiej strony,jesteś już wystarczająco duża żeby go mieć
Natychmiast się ożywiła.
-A będę mogła sama go wybrać?
-Oczywiście-uśmiechnęłam się do niej
Przeszłyśmy koło wielkiego dębu.
-A..-zaczęła-czy tam jest też Sander?
-Tak
Weszłyśmy na wzniesienie.
-To tu?-spytała
-Tam na dole.Jeszcze tylko droga w dół
Zbiegłyśmy do lasu.
Po chwili za drzewami zobaczyłam białą wilczycę.
W cieniu zaświeciły tęczowe oczy.
Od razu rozpoznałam.
Podbiegłam do niej i zawołałam:
-Nesta!
-Winter?
-Tak.No wiesz,zapraszałaś.
-Oczywiście.Zaraz cię oprowadzę
-Nie trzeba-odpowiedziałam-kiedyś tu byłam
-To może chociaż pokażę ci gdzie mieszkasz
-A ta informacja się przyda-zaśmiałyśmy się
Zawołałam Keschę.
-Idziecie?-zapytała Nesta
-Nie,zostaniemy tu-odpowiedziałam i ruszyłam w stronę obozu
Kiedy byłyśmy prawie na miejscu,podbiegł do nas Soren.
-Winter!
-Nie,święty mikołaj-zaśmiałam się
Po chwili wylądował przed nami smok.
-Sand!-krzyknęłam
-Win?
-Sander!Nareszcie!
Podbiegłam do niego i stuknęłam nosem w skrzydło.
-Teraz wrócił do właścicielki-powiedział Soren uśmiechając się i kryjąc smutek
-Tak
Widząc jego rozczarowanie z rozstania Sanderem,rzuciłam słowa pociechy:
-Hej,no weź.Weźmiesz nowego smoka
To poprawiło mu humor.
-Możemy iść jeszcze dzisiaj-powiedziałam-poza tym..powiedziałam Keschy,że też może go wybrać
-To świetnie-odpowiedział-Chodź.Pokażę ci jaskinię,a potem idziemy.
Ruszyliśmy w stronę obozu.
* * *
Kiedy doszliśmy na miejsce,pokazali mi jaskinię.
-Trochę trzeba sprzątnąć,ale nie jest najgorzej-powiedziała Nesta
-Jest dobrze.Soren,masz jeszcze sprzęt?
-Guitar Hero?Pewnie.Potem ci doniosę.
Kiwnęłam głową.
-Idziemy?-zapytała Kescha
-Już-odpowiedzieli
Wyszliśmy z groty.
C.D.N.
Przeciągnęłam się i rozejrzałam dookoła.
Obok przebiegł zając.Najpierw,chciałam go złapać,ale po chwili się powstrzymałam.
Podeszłam do śpiącej siostry i szturchnęłam ją łapą.
C-co?-wybudziła się-już wstaję
Usiadłam obok i owinęłam ogonem łapy.
-Idziesz?-zapytałam
-Już-ziewnęła-kiedy śniadanie?-zapytała
-Na miejscu-odpowiedziałam
Wstałam i ruszyłam przez polanę.
Słońce świeciło,a promienie przebijały się przez korony drzew.
Mokra trawa zraszała łapy.
-Winter?-zapytała Kescha
-Tak?
-Czy tam są jakieś szczeniaki?
-Na pewno.Nesta ostatnio coś wspominała
-A..dostanę własnego towarzysza?
-Może kiedyś...
Kescha posmutniała.
-Chodź z drugiej strony,jesteś już wystarczająco duża żeby go mieć
Natychmiast się ożywiła.
-A będę mogła sama go wybrać?
-Oczywiście-uśmiechnęłam się do niej
Przeszłyśmy koło wielkiego dębu.
-A..-zaczęła-czy tam jest też Sander?
-Tak
Weszłyśmy na wzniesienie.
-To tu?-spytała
-Tam na dole.Jeszcze tylko droga w dół
Zbiegłyśmy do lasu.
Po chwili za drzewami zobaczyłam białą wilczycę.
W cieniu zaświeciły tęczowe oczy.
Od razu rozpoznałam.
Podbiegłam do niej i zawołałam:
-Nesta!
-Winter?
-Tak.No wiesz,zapraszałaś.
-Oczywiście.Zaraz cię oprowadzę
-Nie trzeba-odpowiedziałam-kiedyś tu byłam
-To może chociaż pokażę ci gdzie mieszkasz
-A ta informacja się przyda-zaśmiałyśmy się
Zawołałam Keschę.
-Idziecie?-zapytała Nesta
-Nie,zostaniemy tu-odpowiedziałam i ruszyłam w stronę obozu
Kiedy byłyśmy prawie na miejscu,podbiegł do nas Soren.
-Winter!
-Nie,święty mikołaj-zaśmiałam się
Po chwili wylądował przed nami smok.
-Sand!-krzyknęłam
-Win?
-Sander!Nareszcie!
Podbiegłam do niego i stuknęłam nosem w skrzydło.
-Teraz wrócił do właścicielki-powiedział Soren uśmiechając się i kryjąc smutek
-Tak
Widząc jego rozczarowanie z rozstania Sanderem,rzuciłam słowa pociechy:
-Hej,no weź.Weźmiesz nowego smoka
To poprawiło mu humor.
-Możemy iść jeszcze dzisiaj-powiedziałam-poza tym..powiedziałam Keschy,że też może go wybrać
-To świetnie-odpowiedział-Chodź.Pokażę ci jaskinię,a potem idziemy.
Ruszyliśmy w stronę obozu.
* * *
Kiedy doszliśmy na miejsce,pokazali mi jaskinię.
-Trochę trzeba sprzątnąć,ale nie jest najgorzej-powiedziała Nesta
-Jest dobrze.Soren,masz jeszcze sprzęt?
-Guitar Hero?Pewnie.Potem ci doniosę.
Kiwnęłam głową.
-Idziemy?-zapytała Kescha
-Już-odpowiedzieli
Wyszliśmy z groty.
C.D.N.
Nowy szczeniak!

Imię:Kescha
Wiek:1 rok
Płeć:Samica
Stanowisko:Szczeniak,przyszła łowczyni.
Partner:Brak,za młoda.
Charakter:Odważna,miła.Taka pocieszna duszyczka.
Siostra-Winter
Moce:Jeszcze nie wiemy.
Żywioł:Że tak powiem nie odkryty.
Wilcze Maliny:0
Inwentarz:Nic
Inne zdjęcia:Wkródce...
Nowa wilczyca!

Imię:Winter (wołają Win,Wint)
Wiek:4 lata
Płeć:Samica
Stanowisko:Główny Top
Partner:Umm...powiedzmy,że jest na zasadzie "zostańmy przyjaciółmi".
Charakter:Generalnie miła,jak coś,lub ktoś ją wkurzy,to już go gorzej.
Nieco szalona,bywa arogancka.Kiedy naprawdę wyprowadzona z równowagi-deszcz krwi.Nienawidzi pająków,kocha masło orzechowe.Ma setki znajomości,oraz pewną fobię,o której nikomu nie mówi (jeśli jest się bystrym,można z czasem się domyślić)Często tworzy aluzje.Jej ulubionym sposobem psychicznego znęcania się nad innymi,jest sarkazm.Nie cierpi siedzieć w miejscu,uwielbia krwawe horrory (np.Lśnienie itp.) i filmy akcji (np.Predator,Cowboy and Aliens itp.).Kocha gry komputerowe,(ale bez przesady oczywiście) (np.Darkspore,Spyro,SPORE,Assasin itp...) Jej siostra to Kescha.
Moce:Związane z żywiołem,
Żywioł:Elektryczność-burza.Wilcze Maliny:Nieskończoność
Inwentarz:All items
Inne zdjęcia:Coming soon...
wtorek, 27 sierpnia 2013
Od Nesty do Swiftkill
-Oczywiście-uśmiechnęłam się-Może najpierw zapoznam Cię z terenami.
-Dobrze
Ruszyłyśmy w stronę lasu.
Biegłyśmy truchtem między drzewami.
-Tu polujemy na zwierzynę-powiedziałam-a to dopiero początek.Chcesz coś zobaczyć?
-Tak-odpowiedziała
-To chodź
Przeszłyśmy dalej,przecisnęłyśmy się pod złamanym pniem,
a po chwili ukazał nam się niesamowity widok.
Otaczał nas gąszcz kolorowych jak tęcza drzew.
-Wow-powiedziała Swiftkill
-No.Jest tak dlatego,że te drzewa wydzielają taki jakby kryształowy sok.Liście są nim pokryte i kiedy świeci słońce,świecą.Często ten sok skapuje na przechodzące zwierzęta.Dlatego są kolorowe.
Wycofałyśmy się i ruszyłyśmy w stronę plaży.
Palmy ciągnęły się pod niebo.
-Tutaj,można się na przykład wykąpać.
Poszłyśmy dalej.
-Chodź-powiedziałam w pewnej chwili i pobiegłam w stronę klifu.
Kiedy dotarłyśmy na miejsce,zobaczyłyśmy całą dolinę.
-Nie spadniemy?-zapytała
-Nie.Skała jest mocna
Patrz-wskazałam łapą-tam,jest wodopój.Dalej,Wschodnia Rzeka,dolina słońca,bagna,które już znasz-zaśmiałyśmy się-wodospad,a tam jeszcze dalej,jest pustynia.
* * *
Szłyśmy brzegiem lasu.Podszedł do nas Soren.
-Kto to?-spytał
-Swiftkill-odpowiedziałam-jest nowa
-Witaj-powiedziała
-Cześć.Mamy nadzieję że się u nas zadomowisz
-Na pewno
-Może teraz wilki-zwróciłam się do niej
-Tak
* * *
Kiedy już zapoznałam Swiftkill z innymi wilkami,zaprowadziłam ją do jaskini.
-Tutaj będziesz mieszkać-powiedziałam-możesz urządzić ją jak chcesz
Swiftkill?
-Dobrze
Ruszyłyśmy w stronę lasu.
Biegłyśmy truchtem między drzewami.
-Tu polujemy na zwierzynę-powiedziałam-a to dopiero początek.Chcesz coś zobaczyć?
-Tak-odpowiedziała
-To chodź
Przeszłyśmy dalej,przecisnęłyśmy się pod złamanym pniem,
a po chwili ukazał nam się niesamowity widok.
Otaczał nas gąszcz kolorowych jak tęcza drzew.
-Wow-powiedziała Swiftkill
-No.Jest tak dlatego,że te drzewa wydzielają taki jakby kryształowy sok.Liście są nim pokryte i kiedy świeci słońce,świecą.Często ten sok skapuje na przechodzące zwierzęta.Dlatego są kolorowe.
Wycofałyśmy się i ruszyłyśmy w stronę plaży.
Palmy ciągnęły się pod niebo.
-Tutaj,można się na przykład wykąpać.
Poszłyśmy dalej.
-Chodź-powiedziałam w pewnej chwili i pobiegłam w stronę klifu.
Kiedy dotarłyśmy na miejsce,zobaczyłyśmy całą dolinę.
-Nie spadniemy?-zapytała
-Nie.Skała jest mocna
Patrz-wskazałam łapą-tam,jest wodopój.Dalej,Wschodnia Rzeka,dolina słońca,bagna,które już znasz-zaśmiałyśmy się-wodospad,a tam jeszcze dalej,jest pustynia.
* * *
Szłyśmy brzegiem lasu.Podszedł do nas Soren.
-Kto to?-spytał
-Swiftkill-odpowiedziałam-jest nowa
-Witaj-powiedziała
-Cześć.Mamy nadzieję że się u nas zadomowisz
-Na pewno
-Może teraz wilki-zwróciłam się do niej
-Tak
* * *
Kiedy już zapoznałam Swiftkill z innymi wilkami,zaprowadziłam ją do jaskini.
-Tutaj będziesz mieszkać-powiedziałam-możesz urządzić ją jak chcesz
Swiftkill?
Od Swiftkill do Nesty
Od kilku dni wędrowałam po bagnach. Były to bardzo dziwne tereny, pełne nieznanych mi dotąd stworzeń. Dokuczał mi głód, lecz nie mogłam odnaleźć niczego, co przypominałoby normalne jedzenie. Nagle pod jednym z drzew dostrzegłam małego, białego króliczka, z czego ogromnie się ucieszyłam. Rzuciłam się na zwierzątko i chwyciłam je za kark. Zaczęło robić się bardzo ciężkie, nie mogłam go utrzymać. Królik opadł na ziemię, zaczął rosnąć i rosnąć. Po chwili zamienił się w olbrzymiego, 3 - metrowego potwora, z rogami i bardzo długimi pazurami, którymi ciął na oślep. Zdołałam uniknąć ataków. Skoczyłam do gardła bestii, lecz było jak z żelaza. Pozostała mi jedynie ucieczka, co niezbyt mi się podobało. Biegłam do przodu, co chwila hacząc o jakieś ciernie, gałęzie, przeprawiałam się przez gęste, brudne bajora, wciąż czując na grzbiecie ciepły oddech potwora. Kiedy wybiegłam na środek jakiejś polany, królik zawrócił i znów przemienił się w maleńkie, puchate zwierzątko. Odetchnęłam z ulgą - byłam podrapana, brudna i nie wiedziałam, gdzie jestem, ale żyłam. Od tyłu usłyszałam czyjeś kroki, gwałtownie się odwróciłam.
- Jejku, co Ci się stało? - spytała biała wadera, uważnie mi się przyglądając
- Cóż, to długa historia, zacznę od początku. Mam na imię Swiftkill... - opowiedziałam o wszystkim, co przydarzyło mi się do tej pory - ...No i nagle zaatakował mnie olbrzymi królik, a wtedy...
- Królik? - wilczyca parsknęła śmiechem - Mały, puchaty, króliczek?
- Nieee, to nie było tak, bo widzisz... - chciałam kontynuować, jednak moja nowa znajoma zaczęła tarzać się po trawie ze śmiechu. Usiadłam i poczekałam, aż jej przeszło, co chwilkę trwało.
- Wybacz, rozbawiłaś mnie. Mam na imię Nesta, jestem alfą Watahy Porannej Rosy. Może chciałabyś dołączyć?
- Oczywiście! - ucieszyłam się - Więc... Może ktoś byłby tak miły i oprowadził mnie po pozostałych terenach, bo bagno już znam aż za dobrze... - spojrzałam spode łba na mroczny zakątek, lecz po chwili się uśmiechnęłam
< Nesta, dokończysz? >
- Jejku, co Ci się stało? - spytała biała wadera, uważnie mi się przyglądając
- Cóż, to długa historia, zacznę od początku. Mam na imię Swiftkill... - opowiedziałam o wszystkim, co przydarzyło mi się do tej pory - ...No i nagle zaatakował mnie olbrzymi królik, a wtedy...
- Królik? - wilczyca parsknęła śmiechem - Mały, puchaty, króliczek?
- Nieee, to nie było tak, bo widzisz... - chciałam kontynuować, jednak moja nowa znajoma zaczęła tarzać się po trawie ze śmiechu. Usiadłam i poczekałam, aż jej przeszło, co chwilkę trwało.
- Wybacz, rozbawiłaś mnie. Mam na imię Nesta, jestem alfą Watahy Porannej Rosy. Może chciałabyś dołączyć?
- Oczywiście! - ucieszyłam się - Więc... Może ktoś byłby tak miły i oprowadził mnie po pozostałych terenach, bo bagno już znam aż za dobrze... - spojrzałam spode łba na mroczny zakątek, lecz po chwili się uśmiechnęłam
< Nesta, dokończysz? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)